Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kurczak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kurczak. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Pierś uskrzydlona

Lidl nie daje poszaleć. Skoro do koszyka trafiają ciągle te same produkty to i to co ląduje na talerzu nie zaskakuje. Ale nawet ze zwykłych piersi z kurczaka można przy odrobinie wyobraźni (albo po prostu z dobrym przepisem) wykombinować coś ciekawego. I tak po kilkunastu minutach zamieszania w kuchni dom wypełnił się bajecznym zapachem a do naszych buź trafił kurczak w sosie jabłkowo cytrynowo miodowym.

A robi się to tak: Piersi z kurczaka po oproszeniu solą, pieprzem i przyprawą do drobiu trafiają do lodówki. W wysokim naczyniu miksuje się szklankę śmietany, 2 łyżki soku z cytryny, 3 łyżeczki płynnego miodu, pół szklanki świeżo wyciśniętego soku z jabłek i pół łyżeczki startej skórki z cytryny. Takim puszystym sosem zalewa się kurczaka, którego w międzyczasie zdążyliśmy obsmażyć i ułożyć na dnie naczynia do zapiekanie polewając tym co zostało na patelni. Całość wkłada się do piekarnika i zapieka – teoretycznie do chwili aż sos się nieco zetnie. W praktyce się nie ściął więc danie trafiło na talerze gdy było po prostu gorące i pachnące. A smakuje równie dobrze jak pachnie czyli wspaniale!

niedziela, 15 marca 2009

Blame Canada!

Nie będziemy ściemniać – o Kanadzie nie wiemy nic. Liście klonowe, łosie, Alanis Morissette. Jedzą tam syrop klonowy i potrafią robić Ice Wine (wino z winogron zbieranych w czasie przymrozków). Po dzisiejszym obiedzie wiemy jeszcze jak smakuje kurczak z jabłkami według kanadyjskiego przepisu.
.

.
Robi się to tak: 4 pokrojone jak kto lubi i lekko osolone piersi z kurczaka smaży się na oleju. Na drugą patelnię wlewa się łyżkę syropu klonowego, 2 łyżeczki musztardy miodowej (my wymieszaliśmy sarepską z miodem), łyżkę czerwonego wina łyżeczkę bulionu w proszku. Po podgrzaniu do sosu trafiają dwa (albo więcej) pokrojone w plastry jabłka. Po kolejnej minucie duszenia na patelnie wrzuca się podsmażone mięso i całość dusi się aż kurczak zmięknie i nabierze ładnego koloru a aromaty się wymieszają.

Na stół danie trafiło z ryżem. Smakowało trochę sodko, trochę jabłkowo i całkiem pysznie.

ps. Na deser piosenka o Kanadzie: http://www.youtube.com/watch?v=qUABWt4zidY&feature=related

czwartek, 12 marca 2009

Dostawa z Indii

Tak dawno nas nie tu nie było, że zdążyliśmy porządnie zgłodnieć. A na głód nie ma co bawić się w subtelności, potrzebne są konkrety – kuchnia indyjska. Zwłaszcza, że z kraju świętych krów, outsourcingu i kamasutry przybyła do nas torba pełna przypraw. Te, w połączeniu z piersiami z kurczaka zmieniły się w to:
.
.
A robi się to tak: kurczaka kroi się w kostkę i marynuje przez godzinę. Do marynaty trafia łyżeczka chilli, pół łyżeczki kurkumy, 2 rozgniecione ząbki czosnku, 1,5 cm posiekanego imbiru, 3 łyżki jogurtu i sól. Tak zaprawione mięso po godzinie trafia na patelnię, na której smażą się 4 posiekane cebule, 3 łyżeczki chicken masala (szalona mieszanka kilkunastu ziół w tym kolendry, chilli, goździków, gałki muszkatołowej i kminu rzymskiego) imbir, czosnek, łyżka sproszkowanej kolendry, łyżka kurkumy i łyżeczka zielonego chilli. Gdy mięso się zarumieni całość zalewa się puszką pomidorów i dusi przez kolejne 10 minut. .
.
Na stół trafiło z ryżem basmati i placuszkami roti. Bez dokładek się nie obyło. Właściwie zaraz lecę do kuchni podkraść jeszcze trochę.

Do popicia: postawiliśmy na wino różowe – to dość bezpieczny wybór do indyjskiej kuchni (o ile w całej jej różnorodności można wybrać jedno uniwersalne wino). Nasza butelka była z południa Francji z Bandol. Tamtejsze wina różowe podobno są świetne – nasze nie było. Za to czerwone Bandol, którego kiedyś próbowaliśmy było doskonałe.

poniedziałek, 22 grudnia 2008

Home alone


Co ma człowiek zrobić jak siedzi sam w domu? Ja zasiadłem na kanapie i wsiąknąłem w internetowego pokera. Kilka godzin i kilka wirtualnych tysięcy w plecy później z hazardowej gorączki wyrwało mnie burczenie w brzuchu. I zaczął się ruch. W kuchni.

Najpierw na tapetę poszedł kurczak - do środka napakowałem mu różnych różności (czosnek, papryczki chilli, rukola, trochę czerwonego wina i jakies ziółka – bez ładu i składu prosto z głowy) a po wierzchu wysmarowałem go curry, pieprzem cayenne i solą. Tak spreparowany trafił do piekarnika i właśnie zapieka się tam na złoto. Na efekty przyjdzie jeszcze poczekać.

Czas oczekiwania zabiłem barszczem czerwonym z kartonu od Knorra – niestety do pięt nie sięga najlepszemu barszczowi świata od Krakusa. Zapiłem nim świetne, tanie i mocno mięsne krokiety z Biedronki.

Wine Note: Na popitkę znowu coś z Biedronki – tempranillo za 9zł. A że mnie przeziębienie toczy poddałem je tuningowi i po dodaniu pomarańczy, goździków, cynamonu, kardamonu, wódki i miodu powstał grzaniec doskonały.
.
ps. Ewa wywiozła aparat na wschód więc tym razem bez zdjęć.

piątek, 19 grudnia 2008

Rambo do gara

Chociaż dziś piątek zjedliśmy bez ceregieli. Ale to nie znaczy, że nie coś pysznego. Jak się do zwykłych piersi z kurczaka doda trochę ziół i gorgonzoli to może nawet podniebienie połaskotać. To cholernie proste danie, mimo, że jego przygotowanie skutecznie utrudniała nam Ramba polująca na świeże mięsko (MIAAAUU!).
,

A robi się to tak:
,
Kuraka trzeba pociąć w kostkę i smażyć na oliwie, na której chwilę wcześniej skwierczał rozgnieciony ząbek czosnku. Zasypać ziółkami (szczypta tymianku, oregano, soli czosnkowej, mieszanki ostry grill i czarnego pieprzu) i smażyć aż kurak będzie gotowy.
Później dodaj kawałki gorgonzoli i trochę śmietany, podsmażyć razem do uzyskania gęstego sosu. Mięso gotowe.
Z kurczakiem na stół powędrowała sałatka z rukoli z pomarańczą, orzechami włoskimi, podsmażonym czosnkiem wyjętym z patelni na której później smażył się kurczak (smażony czosnek jest gorzki, wyjmując go po podsmażeniu unikamy goryczki potrawy), oliwy i octu balsamicznego (+sól, pieprz do smaku). Danie zmyślone, ale wyjątkowo pyszne.

Wine Note: Nie jedno wino by tu pasowało. Proste, lekkie czerwone (coś z nad Loary na przykład), tłuste białe (Chardonnay z nowego świata). My schłodziliśmy lekko butelkę De Leuwen Jagt. Sprawdziło się świetnie i do dania głównego i do sałatki.